KONTAKT
follow me on facebook





















Spotkania i prezentacje

Prezentacje multimedialne o Kostaryce dla szkół, firm oraz grup indywidualnych. Ogólne oraz tematyczne na zamówienie. Zapytania lub rezerwacje prosimy kierować na adres
kostaryka1988@poczta.onet.pl


http://rafalcezarypiechocinski.vg1.pl


 

O GDYNI OPTYMISTYCZNIE


GDYNIA CZYLI REJS KU PRZESTRZENI, WOLNOŚCI I ŚWIEŻOŚCI (NAJBARDZIEJ EUROPEJSKIE MIASTO POLSKI)

Gdynia to dla mnie najbardziej europejskie polskie miasto. I takie było od zawsze nawet przed 1989 rokiem. Jest pełna świeżości, przestrzeni i nietypowych budynków. Przypomina miasta portowe Francji lub Hiszpanii. Budynki wyrastają z nadbrzeżnych wzgórz niczym eleganckie domy o tarasowych dachach. Tutaj niewiele zobaczy się budowli z tabliczkami z białoniebieskich strzałek symbolizujących zabytek, ale mimo to jest tu mnóstwo wspaniałych przyszłych zabytków nowego pokolenia. Gdynia to też jedno z 3 miast w Polsce z komunikacją trolejbusową (1943).

Salonem Gdyni jest osławiona ulica Świętojańska na której od zawsze znajdowały się różnej rangi sklepy. Dla wielu osób spoza Gdyni wydawała się ikoną ekskluzywności i wielkomiejskości. Kiedy tam studiowałem zdziwiony byłem, że znajdowały się na niej też zwykłe sklepiki z niewymienionymi drzwiami czy witrynami. Jednym z jej najsławniejszych budynków jest neobarokowy kościół Najświętszej Marii Panny z 1924 roku. Jego fundamenty zbudowane są z kamieni balastowych pierwszego statku jaki zawinął do portu w Gdyni.

Gdynia to jedyne obok Grudziądza i aglomeracji Śląska miasto które nie było wojewódzkie mimo, że przekroczyło 100.000 mieszkańców. Mało tego, Gdynia w swoim szczycie demograficznym osiągnęła liczbę 250.000 osób. Jest obecnie największym niewojewódzkim miastem kraju.

Ogromnym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że hasło Trójmiasto nie oznaczało, że mieszkańcy trzech grodów często się wzajemnie odwiedzali i znali ulice sąsiadów. Byłem wręcz zszokowany, że Gdańszczanie traktowali Gdynię jak odległą miejscowość podczas gdy sam przyzwyczajony byłem do poruszania się trójmiejskim kręgosłupem czyli szybką kolejką miejską. Miałem przeświadczenie jakby to było naturalne, że ludzie z tych miast wzajemnie się mieszają za dnia. Okazywało się często, że wiele z nich nawet nie znało układu ulic największych centrów.

Gdynia podoba mi się cała. Nie tylko centrum czy sławne Orłowo. Lubię ją we wszystkich detalach od Chylonii po Obłuże, Redłowo i Kamienną Górę. Jest jedynym miastem w Polsce które faktycznie daje poczucie portu, bycia oknem na świat i wrotami morza. To tutaj można zobaczyć port, stocznię i nadmorskie bulwary z prawdziwego zdarzenia. Można widzieć promy, statki i jachty. Czegoś takiego nie ma w takiej skali w Szczecinie czy Gdańsku.

Uwielbiam nadmorski gdyński bulwar zwłaszcza odcinek gdzie schodzi się do niego z ulicy Piłsudskiego. Bardzo lubiłem tam chodzić po zajęciach na uczelni i siadać na ławkach ustawionych przodem do morza. Podczas sztormu można czuć się tam jak na statku bowiem bulwar służy też jako falochron, a uderzające wówczas o niego fale rozbryzgują wysoko w górę tysiącem kropel wodę. Często fala wlewa się ponad murek niczym przez burtę morskiej jednostki. Bulwar otoczony jest morenowymi wzgórzami na których osadzone są nowoczesne apartamentowce lub starsze modernistyczne budowle z wielkimi oknami. Dodatkowo na jednej z kęp (Kamienna Góra) rozciąga się cała wielka dzielnica starych poniemieckich domów jednorodzinnych o czcigodnych kształtach i ozdobach w postaci balustrad, okiennic czy tralek. Połączone są ze sobą kanalikami cichych wąskich uliczek które w towarzystwie drzew sprawiają niesamowite wrażenie kurortu. Na samym szczycie wzgórza znajduje się 50-metrowy krzyż.

Sam bulwar ciągnie się do gdyńskiej plaży z kawiarenkami, klubami i restauracyjkami na obrzeżach. Zwieńczony jest pomnikiem rybek. Bardzo przypomina mi sławne pomnikowe rybki ze Słupska, które są starsze i mocniej rzeźbione. Gdyńskie mają za to bardziej puszyste kształty i wydatne usta.

Kolejnym klasykiem miasta jest Skwer Kościuszki przy którym często cumują wielkie międzynarodowe jachty, są muzealne jednostki typu Dar Pomorza czy ORP Błyskawica oraz przytulają się jednostki białej floty. Znajduje się na nim fontanna z kilkudziesięcioma małymi turkusowymi kielichami. Tym co dla mnie jest tam jednak najciekawsze to budynek oceanarium. Nie wiem czemu, ale zawsze marzyłem by tam pracować ponieważ znajdowało się na samym końcu, miało wielkie okna i szary tynk murów. Nadawało mu to taki siermiężny wygląd co z jesienno-zimową przestrzenią i pustym terenem wokoło było dla mnie nie lada przynętą. Podobnie jak Ustkę tak i tę część Gdyni najbardziej lubię w zimnych porach roku gdy mało jest tam turystów i można powalczyć z wiatrem sam na sam stojąc na koniuszku betonu w kapturze i z twarzą mokrą od deszczu.

Gdynia ma przepięknie położoną blokowiskową dzielnicę Obłuże która wspinając się na skarpie roztacza z niej niesamowite widoki. Ludzie mieszkający w normalnych blokach mają z okien krajobrazy jak z widokówek lub podkolorowanych tapet na monitorach. Z pięter roztacza się widok na przestrzeń zatoki oraz na sam port. Gdy przekracza się estakadą Kwiatkowskiego portowe wodne kieszonki doków, widać wówczas olbrzymy w postaci międzynarodowych liniowców i promów obsługujących trasy do Skandynawii. Dopiero wtedy daje się zauważyć potęgę tych jednostek gdy położone pod mostem nadal wystają ponad nim niczym białe bryły gór lodowych. Gdy jest się po stronie Obłuża wieczorem, widać ich przepięknie oświetlone burty oraz światła portu. Takie widoki mogę porównać do nakrapianej tysiącem świateł konstrukcji zakładów azotowych we Włocławku. Promy śpią w swoich wodnych pieczarach do czasu gdy do ich paszcz nie wjadą wszystkie samochody i nie zaokrętują się pasażerowie. Potem suną rozpruwając niebieską taflę i naznaczając ją białą pianą.

Gdynia ma molo. Mniejsze niż sopockie ale znacznie ładniejsze i spektakularne. Podczas gdy do Sopotu kierują się masy turystów z całej Polski, molo w gdyńskim Orłowie jest niemal puste, a już na pewno niedoceniane. Obok ma sławną nie lada atrakcję - klif w Redłowie. To kawałek brązowo-rudawej skarpy która podmywana przez fale kruszy się i zdziera swój ziemisty naskórek. U jej podnóża niczym żółwiowe skorupy osadzają się otoczaki. Miejsce to upodobały sobie panny młode które wraz z małżonkami i fotografem w swoistych trójkątach biegają i pozują do zdjęć. Zdarza się, że za jednym razem takich uroczystych drużyn jest na klifie pięć. Samo miejsce było scenerią wielu polskich filmów, a ostatnio zagrało w całym odcinku serialu „Niania”. Posłużyło za bezludną wyspę na którą mieli trafić jako rozbitkowie główni bohaterowie.

Jednak moim ukochanym miejscem obserwacji morza oraz wymarzonym terenem do zamieszkania w Gdyni jest najmniejsza i najbardziej północna dzielnica - Babie Doły. Znajdują się na niej zapomniane ciche uliczki, wille, domki jednorodzinne z lat 80-tych, parę bloczków oraz zabudowań wojskowych i instytucji. Wszystko to przemieszane jest z ogródkami działkowymi i połaciami pustych trawiastych przestrzeni. Dzielnica umieszczona jest na skarpowej półce z której roztacza się niesamowity widok, tyle że trzeba umieć znaleźć punkt z którego jest on ujawniony. Na kilku dochodzących do końca skarpy uliczkach znajdują się prześwity lub nawet miejsca zaczopowane barierkami. Piękne są skrajnie umiejscowione wille z których okien muszą roztaczać się panoramiczne wizje jakby było się na transoceanicznym okręcie. Często są to normalne domki pudełka z zakrzaczonymi ogrodami i garażami z falistej blachy.

Gdynia ma wiele budynków będących architektonicznymi osobowościami. Jednym z nic jest położona na uboczu hala targowa. Wyglądem przypomina duży hangar samolotowy, a stanowi ją wielkie półkoliste żebrowo-szklane zadaszenie. Drugi z budynków to kompleks oddanych do eksploatacji w 2009 roku dwóch wieżowców o wspólnej podstawie (tzw. Sea Towers). Jeden ma 29, a drugi 38 kondygnacji. Oba połączone są ze sobą przewieszkami. Budowane były w miejscu gdzie do 1930 roku falowało morze, dlatego musiano użyć specjalnych pali by można było wznieść tak wysokie budynki tak blisko krawędzi wody.

Gdyński dworzec pochodzi z lat 50-tych XX wieku. Zastąpił spalonego w 1945 roku poprzednika (1926). Do 2004 roku nazywany był oficjalnie Osobowym. W jednej z jego sal na suficie znajduje się polichromia znaków zodiaku. Do czasu modernizacji z 2012 roku pomiędzy 4 i 5 peronem był jedynie jeden tor. Można było wsiadać do składów z obu peronów mimo, że zapowiadany był jedynie czwarty. Do dworca głównego przylega połączony zadaszonym przejściem dworzec podmiejski którego największe wejście jest jak okrągła cementowa pieczarka.

Gdynia ma największy teatr muzyczny w Polsce i drugi największy po Teatrze Wielkim w Warszawie teatr w Polsce (jego trzy sceny przeznaczone są dla 1.580 osób). W mieście od 1986 roku odbywa się Festiwal Filmowy na którym główną nagrodą są Złote Lwy. Festiwalowi poświęcony jest pomnik w postaci zmiętolonej kliszy fotograficznej. Każda klatka przydzielona jest zwycięzcy z konkretnego roku. Najbardziej znaną aktorką z Gdyni jest Anna Przybylska, która do końca życia związana była z miastem i zawsze podkreślała jego zalety.

Gdynia ma też swojego giganta. Pomnik Antoniego Abrahama który niczym Godzilla góruje nad całym betonowym placem. Przypomina monumenty budowane dla władców w Laosie, Kirgizji czy Birmie. Prócz niego jest też ławeczka kaszubskiego małżeństwa. Przedstawiona jest na niej rzeźba siedzącej pary staruszków, którzy dotykają się ramieniem i coś do siebie mówią. Oboje są mali i nie dosięgają stopami chodnika. W północnej części placu (przy ulicy Jana z Kolna) znajduje się też moim zdaniem najbardziej reprezentacyjna kamienica miasta. 5-kondygnacyjna z biegnącymi przez niemal całą jej wysokość kolumnowymi pilastrami przypomina normalne, wysokie starodawne kamienice z przełomu wieków jakich pełno jest w sąsiednim Słupsku czy Gdańsku.

Kończąc informacje o Gdyni chcę zaznaczyć, że dla mnie to miasto ma jeszcze jeden wyróżnik. Jest miejscem gdzie znajduje się najwięcej w Polsce pięknych architektonicznie nowoczesnych kościołów. Ich bryły mimo, że często z lat 80-tych po prostu zachwycają. Są modernistyczne, neogotyckie i klasycystyczne. Najstarszym jest kościół św. Mikołaja w Gdyni Chyloni (ul. św. Mikołaja). Wybudowany w 1887 roku, czerwono ceglany wyróżnia się trzema łagodnie łukowymi wejściami fasady, przypominającymi bramy wjazdowe do zabytkowej remizy strażackiej. Drugi ceglany, (bysior wśród kościołów) jest pod wezwaniem św. Antoniego Padewskiego (ul. Ujejskiego 40). Ustawiony na wzgórzu św. Maksymiliana góruje nad okolicą czesząc chmury wysoką dwuspiczastą wieżą niczym dwuzębnym grzebieniem. Kumpluje się z bandą zalegających dookoła smukłych wieżowców które podobne są urodą do najpiękniejszego warszawskiego osiedla 21 punktowców na ulicy Bernardyńskiej.

Kolejny to kościół Matki Bożej Częstochowskiej, który przypomina wielkie szare mydło które ktoś ociosał po bokach. Nie ma wieży, a jedynie tułów. Przed wejściem głównym znajdują się postawione kotwica i śruba okrętowa. Wyróżnia się wysokimi sięgającymi dachu taflami okiennymi.

Kościół Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i św. Piotra Rybaka (Portowa 2) ma z kolei kształt lekko uniesionej jedną stroną korony. Wybudowany na planie owalu ma fikuśną wolnostojącą wieżę. Jet też betonowy brutal – kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa (1966) przy ul. Armii Krajowej 46. Wpisany do rejestru zabytków w 2016 roku wygląda jak wielkie pudełko na buty z podobną do świeczki wolnostojącą wieżą (1981) i kilkoma cementowymi brodawkami na krawędziach dachu. Jest modernistycznym kolosem który ma też swoją historię. We wnętrzu znajdują się np. drzwi na których niesiono zabitego podczas rozruchów z 17.XII.1970 roku Zbigniewa Godlewskiego.

To tylko kilka przykładów sztampowych kościołów miasta, a jest ich znacznie więcej. Ktoś kto lubi modernistyczną i nowoczesną architekturę niech jedzie do Gdyni. Tutaj ma szwedzki stół kościelnych kształtów i stylów. Naje się do syta.




KONTAKT

ENCYKLOPEDIA
OD A PRZEZ Ł DO Ż

Geografia
Parki narodowe
Historia
Kalendarium
Ciekawostki
Fauna i flora
Miasta
Prowincje
Osobistości
Wydarzenia


WYDARZENIA W POSZCZEGÓLNYCH KRAJACH

Kostaryka
Belize
Salwador
Honduras
Gwatemala
Panama
Nikaragua

Saint Lucia
Dominika

Gwinea Równikowa
Wyspy Świętego Tomasza i Książęca
Gabon
Gwinea-Bissau

Bhutan


LINKI O KOSTARYCE POSZATKOWANE TEMATYCZNIE

Wiadomości
Portale
Instytucje
Przyroda
Galerie zdjęć
Mapy
Szkolnictwo
Kultura i sztuka
Historia
Miejscowości
Kostarykanie
Autobusy
Książki
Facebook
Pobyt stały, wizy
Hotele
Turystyka
Inne


San Jose - stolica Kostaryki

Wulkany Republiki Kostaryki

Biografie prezydentów Kostaryki

Encyklopedia Republiki Kostaryki

Rezerwat Biologiczny Hitoy-Cerere

Wulkan Tenorio - najmniej znany stożek Kostaryki.

Galeria kostarykańskich widoków

Prawie wszystko o bananach Kostaryki.

Polska - Kostaryka, wzajemne powiązania.


Wizy, bezpieczeństwo, szczepienia zwierząt, własnoć prywatna, pobyt stały, emigracja


Ponad 1.000 wiadomości z Kostaryki podzielonych na 160 grup tematycznych.







ARTYKUŁY I WYWIADY O KOSTARYCE

„Polak zakochany w Kostaryce” - Artykuł z kostarykańskiego portalu pocketcultures.com

„Ticos don`t be sad” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion

„Necesitamos mas ticos asi!!!” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion

„Pasión a primera vista” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion. Kolorowy dodatek specjalny na Święto Niepodległości. Okładka i kilkustronicowy wywiad.

„Wyspa piratów” - Artykuł z Geozety "

„Kostaryka - klejnot Ameryki” - Artykuł z Geozety

„Świat środkowoamerykańskich orchidei” - Artykuł z Geozety

„Don Pepe” - Artykuł na portalu lewica.pl

„Kostaryka” - Artykuł w Gazecie Wyborczej

Wywiad na blogu „Turkusowy tropik”

Wywiad na blogu „Opis rzeczywistości” - „Historia, nauka, lokalny patriotyzm i… koktajl z tęsknoty dla szczęśliwców”


RECENZJE KSIĄŻEK

Janusz Piechociński o książce „Pasażerskie krążowniki (i ich historia) na ulicach Słupska – 100-tysięcznej stolicy Pomorza Środkowego”

Artykuł o słupskich nowościach wydawniczych „Pasażerskie krążowniki (i ich historia) na ulicach Słupska – 100-tysięcznej stolicy Pomorza Środkowego”

Książka o autobusach w Stołecznym Magazynie Policyjnym


AUTOBUSY

„Na pierwszy autobus zbierałem 10 lat” - Artykuł z gazety wyborczej

„W Słupsku może powstać muzeum autobusów” - Artykuł dla Strefy biznesu

Przytulisko Pasażerskich Krążowników „Autobusy na emeryturze”

Galeria wszystkich autobusów projektu „Autobusy na emeryturze”

Artykuł o stanie technicznym autobusów oraz historie ich zakupów


GRUDZIĄDZ

Regiopedia

Grudziądz okiem słupszczanina

Galeria Grudziądza, Tarnobrzega, Sieradza, Piły, Rybnika itd...

 
 
© 1998-2016; SŁUPSK; Rafał Cezary Piechociński