KONTAKT
follow me on facebook





















Spotkania i prezentacje

Prezentacje multimedialne o Kostaryce dla szkół, firm oraz grup indywidualnych. Ogólne oraz tematyczne na zamówienie. Zapytania lub rezerwacje prosimy kierować na adres
kostaryka1988@poczta.onet.pl


http://rafalcezarypiechocinski.vg1.pl


 

O NOWYM SĄCZU OPTYMISTYCZNIE


NOWY SĄCZ – AGLOMERACYJNY ALBUM Z WIELOMA ARCHITEKTONICZNYMI SZLAGIERAMI

Nowy Sącz to kraina odległa, niemal za górami i lasami, ale dość podobna do mojego Słupska bowiem stanowi ostatni większy cywilizacyjnie zakątek przed wjazdem w szereg turystycznych miejsc jak Stary Sącz, Piwniczna, Krynica czy Muszyna. Tak jak Słupsk stanowi bramę do Ustki i morza tak Nowy Sącz jest furtą do Beskidów Wysokich z ich miasteczkami i pensjonatami.

Nowy Sącz to miasto dość ciekawe demograficznie. Po Jeleniej Górze było drugie w kolejce do przekroczenia 100.000 mieszkańców. Gdyby przemiany roku 1989 były o kilka lat później zdołałby się doczłapać do setki. Swój ludnościowy marsz zakończył na poziomie 85.000. Co jednak ciekawe w przeciwieństwie do wielu innych miast, po zmianach ustrojowych jego liczba mieszkańców wcale nie spadała, a wręcz były lata, że częściowo wzrastała lub długo utrzymywała się na jednym poziomie. Słowem lokalna aglomeracja miejsca.

Z najnowszych wydarzeń kojarzę to miasto z… mini wywiadem z jedną z uczestniczek Voice of Poland (Kasią Stanek) która wypowiadała się na tle miejskiego parku zwanego Plantami. Jest on czymś w rodzaju Central Parku dla Nowego Jorku. Usytuowany jest wzdłuż głównego kręgosłupa starówki, a dwie główne jego południkowe ulice Jagiellońska i Długosza są flankującymi go belkami. Planty są mocno zadrzewione z mnóstwem gadżetów w postaci fontann, ozdobnych ławek, metalowych, kutych płotków oraz… swoistego pomnika tancerzy. Stanowią go dwa odlane z brązu uchwycone w wirującym ruchu pary. O tym, że postacie tańczą świadczyć mogą ich nabrzmiałe od wiatru surduty i sukienki. Obok usytuowana jest modna w tym sezonie złamana ławka której siedzisko zsuwa się do najniższego jej centralnego punktu.

Nowy Sącz to lody Koral. Reklamowane w telewizorze przez Marylę Rodowicz lub Dodę. I wcale nie są one schowane na peryferiach. Ich fabryka zlokalizowana jest w salonie miasta, gdzie parkiem Ireny Styczyńskiej kończy się Starówka i jest przestrzeń na dalsze dzielnice, mosty i skarpy.

Właśnie na tym miejscu znajduje się zbudowany w latach 1350-1360 nowosądecki Zamek Królewski. A w zasadzie to co z niego zostało. Jest kamienny z dumnie powiewającą flagą na najlepiej z zachowanych ścian oraz baszcie Kowalskiej. Przepięknie położony na wzniesieniu gdzie mimo wszystko jego kamienne truchło wygląda majestatycznie i bardzo fotogenicznie. Od strony parku stanowi układankę podpiwniczeń i okiennych oczodołów. Duża część zabytku runęła na skutek wybuchu w 1945 roku. Z jego poziomu roztacza się widok na szumiącą w dole rzekę oraz skwer z olbrzymim kwiatowym dywanem z napisem Nowy Sącz, herbem i kwiatowym zegarem.

Z zamkiem związana jest też legenda jakoby spod Baszty wypływała niegdyś nigdy nie zamarzająca strużka wody. Co kilka nocy z okolic bezpowrotnie znikali stróżujący na murach rycerze. Jak się okazało wabiły ich wychodzące ze źródełka nimfy. Po wrzuceniu przez jednego ze śmiałków do wody różańca przemieniły się one w ohydne czarownice i odleciały. Od tamtej pory o źródełku nie było już słychać.

Z przedstawioną legendą związany jest podzamkowy pomnik siusiającgo rycerza. Rzeźbiona postać bardzo niewyraźnych rozmiarów jest tak skromna, że można ją przeoczyć. Tubylcy jednak wiedzą o jej istnieniu i jest chyba ulubionym pomnikiem przy którym obowiązkowo zatrzymują się dzieci. W zamyśle autorów spod rycerskiego kubraka ma wypływać… zaginione źródełko. Początkowo budziło to jednak kontrowersje i skojarzenia, że to nie źródełko bucha spod rycerskich ubrań lecz strumień uryny.

Uważam, że największym zabytkiem miasta i to nie jakimś na zasadzie „musiałem z czegoś wybrać” jest kościół Matki Bożej Niepokalanej (ul. Królowej Jadwigi 44). Ale nie główny i zabytkowy, lecz stosunkowo nowy bo z 1992 roku. Uważam, że jest to najpiękniejszy nowoczesny kościół w Polsce. Jego forma powala gigantycznymi kształtami i majestatycznością. Chyba nigdzie w kraju nie ma tak przepięknie położonej świątyni. Wyglądem przypomina olbrzymiego dinozaura który wyłania się z kęp drzew i skarpy. Usytuowana niedaleko reklama McDonalda przy nim jest jak wciśnięty w ziemię wiotki patyczek.

Kościół to poezja zagłębień, betonowych pomarszczeń i niesymetrycznych detali. Bryłę stanowi olbrzymi cementowy kaptur który jedną z płachtą opada na sam chodnik. Z drugiej strony zaś nasadzony jest na strzelistą wieżę z której przelewa się jak szaty astronoma. Budowla to cała aglomeracja ozdób, krzyży, symboli i schodów. Kiedy się tam wchodzi to ma się odczucie jakby zwiedzało się zabytek najwyższej klasy. Do tego wszystkiego świątynia ma największe w Polsce zdobione wrota.

W jego otoczeniu inne kościoły miasta, mimo że zabytkowe i uznane historycznie są tylko tłem. Na przykład przepiękna bazylika św. Małgorzaty (pl. Kolegiacki 1) nie może uwydatnić swoich ceglanych wdzięków ponieważ jest tak ciasno obłożona innymi kamieniczkami, że z żadnej strony nie widać jej wyraźnej całości. Chowa się za woalkami z liści drzew i tak naprawdę nie wiadomo jak prezentuje się w panoramicznym wcieleniu. Ma przetrącony kręgosłup - na wysokości apsydy obniżony dach, a ściany prócz czerwonej cegły są częściowo otynkowane.

Nieśmiałe kościoły to widać domena miasta bowiem inny neogotycki (1898) pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa (ul. Zygmuntowska 48) lubi chować się za refleksami słońca. Kiedy tylko chcemy mu się zrobić zdjęcie z jedynego przestronnego narożnika, ten natychmiast chowa się za blaskiem nieba. Podobnie jak poprzedniczka lubi wachlować się latem liściami okolicznych drzew. Chyba jedynym momentem gdzie można go jako tako uwiecznić jest chwila gdy jego kształt odbija się o niebiesko-lustrzane tafle znajdującego się na skos za skrzyżowaniem Limanowskiego i Batorego Hotelu Beskid.

Najbardziej ciekawskim i obytym towarzysko jest zbudowany w latach 1908-1912 kościół św. Kazimierza (ul. Kościuszki 24). Wyglądem przypomina bardziej halę dworca. Podobny jest gabarytowo do dworców w Gdańsku czy Opolu. Dwuwieżowy, czerwono-ceglany z podcieniami i wielkim półkolistym oknem nad wejściem głównym.

Z ciekawostek nowosądeckich jest jego dworzec autobusowy. W oczy rzuca się naścienny mural przyległej ściany kamienicy, ale to co stanowi największe zaskoczenie to liczba stanowisk. Taka sama jak w Słupsku – 20 sztuk. Oba miasta są numerami jeden pod tym względem w Polsce. Mają ich więcej niż dworce w Warszawie, Wrocławiu czy Łodzi.

Jeśli o dworce chodzi to Nowy Sącz ma mocno niedoceniany dworzec kolejowy. W mediach głośno jest o dworcach o ośmiornicowatych kształtach jak w Tarnowie czy Przemyślu, a o tym w Nowym Sączu cisza. Podobnie jak w wymienionych grodach on również ma parterową rozciągniętą bryłę z głównym wejściem wyniesionym ponad swoje dachowe macki niczym głowa ośmiornicy. Wypiętrzona jest znacznie w górę i naznaczona dużą podzielną taflą okienek. Swych usytuowaniem zamyka on południową stronę starówki, a dodatkowo ma swoiste broszki w postaci starej lokomotywy oraz pomnika sądeckiego kolejarza. Wąsata postać mężczyzny uchwycona jest w pozie marszu ze skrzyneczką z narzędziami.

Nowy Sącz to miasto które ma najładniejszą kolorystycznie flagę w całej Polsce. Przedzielona jest skośnie na pół. Górną lewą część stanowi kolor różowy, a dolną prawą zielony. Barwy nawiązują do kolorystyki frędzli pieczęci na starych dokumentach miejskich.

Jednym z najważniejszych zabytków miasta jest zbudowany w latach 1895-1897 ustawiony na środku rynku eklektyczny ratusz. Gdyby był urządzany konkurs na najładniejszy ratusz w Polsce, nowosądecki byłby z pewnością w pierwszej dziesiątce. Bryła jest trzykondygnacyjna z poddaszem. W jej fasadzie wyróżnia się symetrycznie umiejscowiona czterokondygnacyjna zegarowa wieża. Gdyby ją odkroić to detalami i kształtem budynek mógłby swobodnie spełniać funkcję jakiegoś bardzo znanego teatru w którymś z wielkich miast typu Łódź czy Warszawa. Wyglądem przypomina bogato zdobiony bitą śmietaną tort orzechowy. Ma boniowany parter i bardzo ozdobne okienne naczółki.

Rynek jest bardzo ładny, złożony z niskich zwartych kamieniczek z dwuspadowymi dachami. Obszerny z dużą powierzchnią pod letnie restauracyjki. To co w nim ewidentnie przeszkadza to ruch uliczny. Pierwszy raz spotkałem się by w tej wielkości mieście był tak duży ruch w tak zabytkowej części miasta. Nie jestem za wyprowadzaniem samochodów z zabytkowych części miast (moim zdaniem ruch samochodowy w małym natężeniu dodaje uroku i naturalności) ale tu na rynku w Nowy Sączu jest ich za dużo. Ma się wrażenie jakby przez serce miasta przejeżdżały autobusy i osobówki niczym po głównej miejskiej arterii.

Tym czym Nowy Sącz się jeszcze wsławił jest najtańszy i najlepszy bar mleczny w Polsce. Piszę to ja mieszkaniec miasta z którego pochodzi najbardziej kultowy bar mleczny Poranek z najstarszą pizzerią w Polsce (Słupsk). Sądecki bar schowany jest w zakamarkach podwórek i zawijasach schodów. O jego istnieniu mówi jedynie ustawiony na środku deptaka potykacz. Jadło wspaniałe, tradycyjne i w skromnej oprawie wystroju. Profesjonalna obsługa z doradzaniem i cierpliwością wysłuchuje pytań i pragnień.

Przybytek zlokalizowany jest obok skrzyżowania ulic Jagiellońskiej i Kościuszki, przy tzw. „kapliczce szwedzkiej”, w rzeczywistości nazywanej kapliczką św. Marka. Początkowo w miejscu tym grzebano skazańców, a potem w XVII wieku żołnierzy szwedzkich. Przypomina wystający z chodnika ząbek lub domek skrzata z opilastrowaną fasadą i nasadzoną na namiotowym dachu czworoboczną latarenką. Nad głównym wejściem widnieje wygrawerowana data 1771.

Są miasta których deptaki i uliczki są opiewane przez pisarzy i wychwalane pod niebosa. Opiewany jest każdy najmniejszy detal, załamanie krawędzi czy okiennica. Wszystko podawane jest pod hasłem „niesamowity klimat”, „wspaniała atmosfera”, „niezapomniane widoki”. Tyle, że turystom od lat serwuje się tę samą papkę udekorowaną tylko innymi słowami. Nie ma nawet starania by docenić takie same uliczki z takimi samymi pięknymi kamieniczkami w innych miastach. Nowosądecki deptak przy ulicy Jagiellońskiej wcale nie odbiega urodą czy zabytkowością od tych w Toruniu, Wrocławiu czy tym bardziej Sandomierzu. Dla mnie jest to bardzo ładny miejski salon z wysokimi rzeźbionymi i kolorowymi kamieniczkami gdzie można pobawić się w wyszukiwanie dat, pięknych okiennych opasek, naczółków i figurek.

Jeśli o tych ostatnich mowa to salon ma też swoją paprotkę - pomnik Władysława Jagiełły który ustawiony jest nietypowo bo na piętrze naroża kamienicy. Wykonany w 1910 roku w 500 rocznicę Bitwy pod Grunwaldem jest często niezauważalny dla przechodniów. Dopiero gdy wcześniej ktoś przeczyta że trzeba go szukać na tej lokalizacji, zadrze głowę do góry i go znajdzie. Rzeźba jest jak kwiatek w salonie umieszczony na betonowej półeczce domu.




KONTAKT

ENCYKLOPEDIA
OD A PRZEZ Ł DO Ż

Geografia
Parki narodowe
Historia
Kalendarium
Ciekawostki
Fauna i flora
Miasta
Prowincje
Osobistości
Wydarzenia


WYDARZENIA W POSZCZEGÓLNYCH KRAJACH

Kostaryka
Belize
Salwador
Honduras
Gwatemala
Panama
Nikaragua

Saint Lucia
Dominika

Gwinea Równikowa
Wyspy Świętego Tomasza i Książęca
Gabon
Gwinea-Bissau

Bhutan


LINKI O KOSTARYCE POSZATKOWANE TEMATYCZNIE

Wiadomości
Portale
Instytucje
Przyroda
Galerie zdjęć
Mapy
Szkolnictwo
Kultura i sztuka
Historia
Miejscowości
Kostarykanie
Autobusy
Książki
Facebook
Pobyt stały, wizy
Hotele
Turystyka
Inne


San Jose - stolica Kostaryki

Wulkany Republiki Kostaryki

Biografie prezydentów Kostaryki

Encyklopedia Republiki Kostaryki

Rezerwat Biologiczny Hitoy-Cerere

Wulkan Tenorio - najmniej znany stożek Kostaryki.

Galeria kostarykańskich widoków

Prawie wszystko o bananach Kostaryki.

Polska - Kostaryka, wzajemne powiązania.


Wizy, bezpieczeństwo, szczepienia zwierząt, własnoć prywatna, pobyt stały, emigracja


Ponad 1.000 wiadomości z Kostaryki podzielonych na 160 grup tematycznych.







ARTYKUŁY I WYWIADY O KOSTARYCE

„Polak zakochany w Kostaryce” - Artykuł z kostarykańskiego portalu pocketcultures.com

„Ticos don`t be sad” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion

„Necesitamos mas ticos asi!!!” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion

„Pasión a primera vista” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion. Kolorowy dodatek specjalny na Święto Niepodległości. Okładka i kilkustronicowy wywiad.

„Wyspa piratów” - Artykuł z Geozety "

„Kostaryka - klejnot Ameryki” - Artykuł z Geozety

„Świat środkowoamerykańskich orchidei” - Artykuł z Geozety

„Don Pepe” - Artykuł na portalu lewica.pl

„Kostaryka” - Artykuł w Gazecie Wyborczej

Wywiad na blogu „Turkusowy tropik”

Wywiad na blogu „Opis rzeczywistości” - „Historia, nauka, lokalny patriotyzm i… koktajl z tęsknoty dla szczęśliwców”


RECENZJE KSIĄŻEK

Janusz Piechociński o książce „Pasażerskie krążowniki (i ich historia) na ulicach Słupska – 100-tysięcznej stolicy Pomorza Środkowego”

Artykuł o słupskich nowościach wydawniczych „Pasażerskie krążowniki (i ich historia) na ulicach Słupska – 100-tysięcznej stolicy Pomorza Środkowego”

Książka o autobusach w Stołecznym Magazynie Policyjnym


AUTOBUSY

„Na pierwszy autobus zbierałem 10 lat” - Artykuł z gazety wyborczej

„W Słupsku może powstać muzeum autobusów” - Artykuł dla Strefy biznesu

Przytulisko Pasażerskich Krążowników „Autobusy na emeryturze”

Galeria wszystkich autobusów projektu „Autobusy na emeryturze”

Artykuł o stanie technicznym autobusów oraz historie ich zakupów


GRUDZIĄDZ

Regiopedia

Grudziądz okiem słupszczanina

Galeria Grudziądza, Tarnobrzega, Sieradza, Piły, Rybnika itd...

 
 
© 1998-2016; SŁUPSK; Rafał Cezary Piechociński