KONTAKT
follow me on facebook





















Spotkania i prezentacje

Prezentacje multimedialne o Kostaryce dla szkół, firm oraz grup indywidualnych. Ogólne oraz tematyczne na zamówienie. Zapytania lub rezerwacje prosimy kierować na adres
kostaryka1988@poczta.onet.pl


http://rafalcezarypiechocinski.vg1.pl


 

O PLESZEWIE OPTYMISTYCZNIE


PLESZEW - MAŁY SZACHOWY TYTAN W WIELKOPOLSCE, MIASTO NAJPIĘKNIEJSZEGO MŁYNA W POLSCE

Pleszew to miasto krasnoludek. Dlaczego? Dlatego, że dla przeciętnego mieszkańca Polski jest bardzo mało znane i chowa się wśród tłumu miast na mapie. Mnie zawsze mylił się nie wiedzieć czemu z… Przasnyszem. Ale ta pospolitość jest jedynie pozorna. Miałem bowiem okazję poznać Pleszew od podstaw i jest to jedno z moich ulubionych niewielkich miasteczek.

Dla mnie największym wyróżnikiem była od zawsze wokalistka Paulla która urodziła się w Pleszewie i nigdy się tego miasta nie wyrzekła. To ona była zawsze pierwszym skojarzeniem z miastem i można powiedzieć jego ambasadorką. Drugą taką postacią jest urodzona tam Hanna Suchocka. Kojarzę też, że w Pleszewie odbywała nagrania do płyty „Atramentowa” Stanisława Celińska.

To co w Pleszewie dla mnie jest zawikłańcem nie do ogarnięcia to dworzec i poplątanie między dworcami Pleszew, Pleszew Wąskotorowy, a Pleszew Miasto. Między kolejką wąskotorową, a dworcem w … Kowalewie który funkcjonuje jako dworzec w Pleszewie. Istny galimatias nazewniczo-torowiskowy. Na bilecie zapisana jest nazwa Pleszew mimo, że pociąg zatrzymuje się w Kowalewie.

Po wyjściu z dworca za domkami z kurnikami chowa się kolejka wąskotorowa która dowozi podróżnych do Pleszewa Miasto. Piękne jest tam torowisko przed stacją gdzie nocują lokomotywy i wagoniki kolejki. To taka mini komuna na stalowych kołach. Kolejowa rodzinka w której główne skrzypce odgrywa ustawiony jako historyczny parowóz Px48, a jego paziowie to małe jednostki techniczne i kolejki. Miejsce to służy po trosze za galerię kolejową czy skansen gdzie przyjezdni nieoswojeni z takim widokiem mogą sobie podchodzić i oglądać maszyny niemal ich dotykając.

Przed dworcem kręcą się jak koniki polne groszkowe Setry lokalnego przewoźnika biura turystycznego Gaedig-Reisen. Mimo, że Pleszew nie ma oficjalnie państwowego przewoźnika miejskiego, firma ta łączy miasto także z Kaliszem i Jarocinem. Autobusy wykonują kursy szkolne jak i międzymiastowe. Znajdujący się na drodze do Kowalewa baza to też pojazdowe mini muzeum. W dobrym tego słowa znaczeniu. Tam dba się o autobusy i nawet gdy są już bezużyteczne dogląda się ich na wypadek gdyby znalazł się ktoś kto je uratuje na obiekty muzealne.

Miasto ma też dworzec autobusowy który jest miejscem perfekcyjnym do inscenizacji horrorów jakie można oglądać w weekendowe wieczory w telewizorach. Jest opuszczony, zakurzony z wielkim neonem PKS Pleszew. Stanowiska niszczeją, a na placu manewrowym urządzony jest parking. Brakuje tylko by któraś z literek neonu osunęła się i tryskała iskierkami prądu.

Teraz kiedy znam Pleszew jako pierwsze skojarzenie i główny zabytek miasta wymienię bez wahania młyn (ul. Sienkiewicza). Budynek który jest królem wszystkich domów w mieście. Wielki (6-kondygnacji), bordowo ceglany, barczysty w posturze i owinięty w błonę mchu i zabrudzeń historii. Przebiega z niego wysoki na kilkadziesiąt metrów podniebny tunel techniczny do sąsiednich zabudowań. Sam młyn jest dla Pleszewa tym czym Pałac Kultury dla Warszawy. Zdominował krajobraz miasta i stanowi jego chyba najwyższy punkt orientacyjny. W kategorii młynów moim zdaniem jest to najpiękniejszy obiekt w Polsce. Z niego Pleszew powinien być dumny i to on powinien widnieć na miejskich widokówkach.

Pleszew szkołami podstawowymi stoi. Na wysokim poziomie. Są trzy główne z których jedna jest nowoczesna, a dwie zabytkowe. Te dwie ostatnie znajdują się w wypasionych kamienicach. Pierwsza (Szkoła Podstawowa nr 1, ul. Szkolna 5) była kiedyś szkołą żeńską, a jej mury do dzisiaj błyszczą oliwkowo-brązową mozaiką cegieł. Jest wysoka i bardzo zgrabna, bez problemu przeszłaby eliminacje do konkursu Miss Budynków Użyteczności Publicznej. Ma wydatny wysoki szczyt z zegarem. Druga ze szkół (Szkoła Podstawowa nr 2, Ogrodowa 2) ciemno-czerwona z 1869 roku składa się z dwóch budynków. Odznacza się wspaniale prowadzonymi zajęciami i podejściem do ucznia. Nawet przechodząc obok niej widać, że panuje tam bardzo pozytywna atmosfera i dzieci zachęcane są do kreatywności i częstowane ciepłem. Na szybach okien widnieją wystawki tematyczne które zmieniają się wraz z porami roku czy danymi świętami w kalendarzu. Często wyglądają z nich wycinanki, obrazki, rysunki i nawet szmaciane lalki. Nietypowa galeria prac małych ludzi.

Poniekąd nowym towarem eksportowym miasta jest klub szachowy Orły Pleszew który mimo, że z tak niewielkiej miejscowości mierzy się na ogólnopolskich konkursach z gigantami szachowymi z dużo większych ośrodków. Mali pleszewianie wygrywają puchary i odnoszą sukcesy których mogą im pozazdrościć ich rywale z Kalisza czy Ostrowa Wielkopolskiego. Udowadniają, że ciężką pracą, z dobrym trenerem i ambicjami mogą osiągnąć więcej niż ci którzy są więksi i mają większe możliwości. Szachy w Pleszewie są tym czym dla innych miast drużyny piłki nożnej lub żużla.

Pleszewski ratusz jest nieco jakby wziąć kamienicę z jakiegoś innego miasta podłączyć ją do sprężonego powietrza i napompować. Trochę taki budynek na sterydach który przez to że najedzony stał się większy, majestatyczny i uwypukliły się jego rysy fasady. Ma bardzo duży dach i ryzalitowe wejście główne. Stoi sobie na środki rynku i napawa się widokiem postawionych niemal jak w makiecie architektonicznej idealnych drzewek kulek. Latem, jego parter jest naszpikowany bulwiastymi kwiatami, a ściany boczne często ustrajane są banerami informującymi co dzieje się w danej chwili w mieście.

Pleszewski rynek jest różnorodny i moim zdaniem ciekawszy niż niejednego większego pobliskiego miasta. Kamienice są z różnych lat i w różnych stylach. Każda w zasadzie inna i mająca swój indywidualny charakter. Mnie najbardziej podoba się tzw. „kamienica okularowa” (Rynek 7) której ozdobne opaski fasady nadają jej wygląd sowy. Obok jest też „kamienica syjamska” (Rynek 8) złożona z dwóch mniejszych budynków połączonych tynkiem o trójkątnych zadaszeniach. Tak się polubiły że postanowiły zbratać się na dalsze czasy wspólną fasadą. Jest też długa jak tramwaj narożna kamienica ze ścianą idealną do murali. Ma małą ilość okien i wcina się w dochodzącą do rynku ulicę Kaliską. Jest bardzo piękna bowiem jej fasada jest wąska, a tułów długi i ciągnący się jak z gumy.

Jednak królową pleszewskiego rynku jest inna narożna kamienica z zaokrąglonym grzbietem (ul. Kaliska 2). O niej mówią w mieście wszyscy i jest pierwszą rzeczą pokazywaną przybyszom na tym głównym placu. Ujawnia się pod hasłem „o a tam jest dom przy którym wybuchł czołg”. Chodzi o incydent z 27.II.1945 roku kiedy we wraku radzieckiego czołgu bawiące się dzieci doprowadziły do wybuchu amunicji, w wyniku czego zginęło 12 osób. Na pleszewskim rynku ustawiane są też inne gadżety turystyczne jak np. piec piekarniczy będący pamiątką po udziale Pleszewa w telewizyjnym widowisku "Bank 440".

Z narożnika rynku nieśmiało wygląda jeden z trzech zabytkowych kościołów miasta - kościół ścięcia św. Jana Chrzciciela. Wyróżnia się on wysoką fasadową dzwonnicą, i bogato zdobionymi opaskami blend. Jest starej daty i lubi otaczać się bibelotami. Na schodkowym szczycie poustawiał sobie 4 figurki świętych. Na pozostałych ścianach pozawieszał biżuterię w postaci pamiątkowych tablic figurek i rzeźb. W przykościelarium posiada pięknie utrzymaną grotę, mur pamięci zasłużonych Pleszewian i pomnik Jana Pawła II. Świątynia jest trochę chimeryczna ponieważ lubi zasłaniać się rosnącą po jej bokach woalką z drzew.

Pleszew ma małą ale za to uroczą galerię handlową zwaną Zamkową. Jest piętrowa i przypomina odrestaurowane lofty. Jej bryła jest zgrabna i bardzo wymyślnie wykończona. Gdyby nie świeżość cegieł możnaby pomyśleć, że jest to obiekt zabytkowy. Uwagę zwracają zwłaszcza wielkie podzielne na mniejsze szybki okna.

W dzielnicy Malinie na lekkim wzniesieniu znajduje się Pałac (ul. Malińska 21). Z pozoru przypomina normalną kamienicę jednak dzisiaj jest siedzibą Sądu Rejonowego. Jest 3-kondygnacyjny ze schodkową attyką i dwoma bocznymi ryzalitami. Wygląda niczym dobry uczeń przedwojennych kompletów z białym kołnierzem naroży i opasek.

Pleszew ma w swoim składziku dwa inne zabytkowe kościoły. Pierwszy to powstały w latach 1844-1848 klasycystyczny kościół Najświętszego Zbawiciela (al. Wojska Polskiego 3). Odznacza się krenelażowymi szwami na linii dachu w gzymsach nawy i apsydy. Sprawia wrażenie jakby go ktoś zszył z kawałków. Ten sakralny bohater miał swoje 5 minut w mediach gdy w I.2016 roku ktoś ukradł z plebanii wszystkie zebrane z kolęd pieniądze. Druga ze świątyń to kościół św. Floriana z 1745 roku (ul. Poznańska). Jest kościelnym kameleonem który ma dwie „twarze”, drewnianą i murowaną. Drewno i bryła nadają mu zakopiański wygląd przez co pasuje bardziej do krajobrazu gór niż cmentarzykowego otoczenia na którym stoi.

Pleszew łapie wszystkie okazje by upodobnić swoje kościoły do zabytkowych. Czwarta ze świątyń pochodząca z lat 1986-2000 pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej (Ciołkowskiego) ma częściowo oszkloną fasadę, ale tym co ją najbardziej wyróżnia to niesymetrycznie dwuspadowy dach. Tak jakby kościół miał na jedną stronę zaczeskę. Druga ściana zaś jest wystylizowana na gotycką. Jest wysoka, ceglana o trójkątnych szczytach i oszklonych okiennych wykuszach. Z daleka sprawia wrażenie kolejnego historycznego kościoła miasta.

Po pleszewskim młynie miasto ma jeszcze jednego asa w rękawie. Niestety popadającego w ruinę. Chodzi o powstały na przełomie XIX i XX wieku dawny budynek starostwa pleszewskiego. Ma reprezentacyjną zbitą bryłę z mansardowym dachem i boniowanym parterem. Wygląda trochę jak budynkowy „kark” po siłowni. Druga kondygnacja jest brązowawo ceglana z otynkowanymi narożami. Pustostan jest czeresienką na torcie miasta bowiem jest tak kunsztowny, że spokojnie mógłby konkurować z obecnym ratuszem. Jest bardzo zgrabny i mimo, że zdewastowany to nadal wyróżnia się swoją formą wśród kamienic ulicy Poznańskiej.

Podobnie dostojnym gmachem jest Bank Pożyczkowy z 1908 roku. Dwukondygnacyjny, kamienny z wielkimi muszlowymi szczytami, ściętym narożem z kunsztownie zdobionym ryzalitem i międzyokiennym boniowaniem. Posiada ozdoby niczym lukrowa polewa na wielkanocnym mazurku. Kolejna architektoniczna osobowość to wzniesiony w 1934 roku Dom Parafialny im. Ks. Piotra Skargi (ul. Niesiołowskiego 1). Jest piętrowy z półkolistą fasadą wejścia głównego wspartą na 4 wysokich i tłustych parówkowych kolumnach. Budynek był jedną z fotografowanych gwiazd na wydawanych w czasach komunizmu widokówkach.

Pleszewska ulica Sienkiewicza to salon miasta. Tam zlokalizowane są kamieniczki w każdym smaku i kolorze. Niektóre poszarzałe inne odnowione i starannie utrzymane. Kuszą przechodniów balkonami, wymyślnymi złamaniami tynków i datami. Smucą się, że rzadko pojawia się ktoś nowy w mieście by zadrzeć głowę i doceniać ich piękno. Wąskie chodniki nie sprzyjają podziwianiu ich fasad.

Podobnie jak w większych miastach na takich ulicach znajdują się tzw. świadkowie przeszłości czyli domki kompletnie niepasujące architektonicznie do otoczenia i które prawdopodobnie znajdowały się na tym terenie jako pierwsze. Jeden z nich - pękaty z dużych rozmiarów lukarną na niskim dachu wyróżnia się dodatkowo byciem istnym słupem reklamowym (ul. Kaliska 18). Na jego ścianach jest tyle ogłoszeń, zdjęć i informacji, że całość jest uroczo oryginalna. Tak jak wśród ludzi również i w świecie kamienic są nietuzinkowcy i tzw. kolorowe motyle.

Sami ludzie też są kolorowi. Pleszew jest miejscem gdzie widziałem najwięcej budynków z kolorowymi dachami. Jeden z nich z pięknym niebieskim zadaszeniem znajduje się na ulicy Hallera 34. Wygląda jak lokalny konsulat lub ambasada, bowiem właściciel pozawieszał na jego fasadzie flagi różnych państw. Są bandery Polski, Kostaryki, Holandii i dawnego Zairu. Dodatkowo na drzwiach zawieszony jest herb wymienionego państwa Ameryki Środkowej.




KONTAKT

ENCYKLOPEDIA
OD A PRZEZ Ł DO Ż

Geografia
Parki narodowe
Historia
Kalendarium
Ciekawostki
Fauna i flora
Miasta
Prowincje
Osobistości
Wydarzenia


WYDARZENIA W POSZCZEGÓLNYCH KRAJACH

Kostaryka
Belize
Salwador
Honduras
Gwatemala
Panama
Nikaragua

Saint Lucia
Dominika

Gwinea Równikowa
Wyspy Świętego Tomasza i Książęca
Gabon
Gwinea-Bissau

Bhutan


LINKI O KOSTARYCE POSZATKOWANE TEMATYCZNIE

Wiadomości
Portale
Instytucje
Przyroda
Galerie zdjęć
Mapy
Szkolnictwo
Kultura i sztuka
Historia
Miejscowości
Kostarykanie
Autobusy
Książki
Facebook
Pobyt stały, wizy
Hotele
Turystyka
Inne


San Jose - stolica Kostaryki

Wulkany Republiki Kostaryki

Biografie prezydentów Kostaryki

Encyklopedia Republiki Kostaryki

Rezerwat Biologiczny Hitoy-Cerere

Wulkan Tenorio - najmniej znany stożek Kostaryki.

Galeria kostarykańskich widoków

Prawie wszystko o bananach Kostaryki.

Polska - Kostaryka, wzajemne powiązania.


Wizy, bezpieczeństwo, szczepienia zwierząt, własnoć prywatna, pobyt stały, emigracja


Ponad 1.000 wiadomości z Kostaryki podzielonych na 160 grup tematycznych.







ARTYKUŁY I WYWIADY O KOSTARYCE

„Polak zakochany w Kostaryce” - Artykuł z kostarykańskiego portalu pocketcultures.com

„Ticos don`t be sad” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion

„Necesitamos mas ticos asi!!!” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion

„Pasión a primera vista” – Artykuł z kostarykańskiego głównego dziennika La Nacion. Kolorowy dodatek specjalny na Święto Niepodległości. Okładka i kilkustronicowy wywiad.

„Wyspa piratów” - Artykuł z Geozety "

„Kostaryka - klejnot Ameryki” - Artykuł z Geozety

„Świat środkowoamerykańskich orchidei” - Artykuł z Geozety

„Don Pepe” - Artykuł na portalu lewica.pl

„Kostaryka” - Artykuł w Gazecie Wyborczej

Wywiad na blogu „Turkusowy tropik”

Wywiad na blogu „Opis rzeczywistości” - „Historia, nauka, lokalny patriotyzm i… koktajl z tęsknoty dla szczęśliwców”


RECENZJE KSIĄŻEK

Janusz Piechociński o książce „Pasażerskie krążowniki (i ich historia) na ulicach Słupska – 100-tysięcznej stolicy Pomorza Środkowego”

Artykuł o słupskich nowościach wydawniczych „Pasażerskie krążowniki (i ich historia) na ulicach Słupska – 100-tysięcznej stolicy Pomorza Środkowego”

Książka o autobusach w Stołecznym Magazynie Policyjnym


AUTOBUSY

„Na pierwszy autobus zbierałem 10 lat” - Artykuł z gazety wyborczej

„W Słupsku może powstać muzeum autobusów” - Artykuł dla Strefy biznesu

Przytulisko Pasażerskich Krążowników „Autobusy na emeryturze”

Galeria wszystkich autobusów projektu „Autobusy na emeryturze”

Artykuł o stanie technicznym autobusów oraz historie ich zakupów


GRUDZIĄDZ

Regiopedia

Grudziądz okiem słupszczanina

Galeria Grudziądza, Tarnobrzega, Sieradza, Piły, Rybnika itd...

 
 
© 1998-2016; SŁUPSK; Rafał Cezary Piechociński